ul. św. Marcin 29/8, 61-806 Poznań kontakt@helpum.pl

Jak odzyskać pieniądze z polisolokaty i wygrać z ubezpieczycielem?

Przeczytasz w 5 minut

W ostatnich latach tzw. polisolokaty są mocno krytykowane przez klientów, instytucje ochrony konsumentów i sądy. W praktyce większość składki trafiała do funduszy inwestycyjnych. Klienci ponosili więc ryzyko jak na rynku finansowym, a jednocześnie mieli niewielki wpływ na to, w co faktycznie inwestowano. Do tego dochodziły liczne opłaty: za sprzedaż, obsługę i likwidację. W efekcie wartość rachunku często malała, a przy wcześniejszym rozwiązaniu umowy kwota wykupu była wyraźnie niższa.

Czym jest polisolokata? Poznaj mechanizm działania i potencjalne problemy

Polisolokata to długoterminowe ubezpieczenie na życie połączone z inwestowaniem. Klient wpłaca regularne składki, a ubezpieczyciel przekazuje je do funduszy, które inwestują głównie na giełdzie (w akcje i obligacje). Wysokość wypłaty zależy więc od tego, jak radzi sobie rynek – może być wyższa, ale może też spaść. Profil ryzyka jest w przeważającej mierze przeniesiony na klienta; rola ubezpieczyciela sprowadza się do alokacji kapitału i poboru opłat. W polisolokatach często występowało wiele opłat: administracyjne, za zarządzanie, dystrybucyjne. Nierzadko liczono je od całości wpłat, a nie od zysków. Ponadto za wcześniejsze zakończenie umowy pobierano wysokie opłaty, przez co kwota wykupu znacząco malała. W rezultacie liczni klienci, zamiast osiągać zysk, odnotowywali straty, pomimo przekazów reklamowych przedstawiających produkt jako „bezpieczne połączenie” lokaty i polisy.

Polisolokaty – o co w tym dokładnie chodzi? Warianty i aspekty związane z umową

Umowy polisolokat bywały różne (czas trwania, sposób płacenia składek), ale zwykle miały zapisy utrudniające wcześniejsze zakończenie umowy. Najważniejszym „hamulcem” była opłata likwidacyjna przy rozwiązaniu umowy przed terminem. Jej konstrukcja i wysokość często mocno ograniczały możliwość swobodnego dysponowania pieniędzmi. Zdarzało się, że opłata była tak wysoka, jak cały rachunek klienta – działała więc jak kara i sprawiała, że wyjście z umowy po prostu się nie opłacało. Do tego dochodził długi minimalny okres trwania umowy oraz niejasne, skomplikowane Ogólne Warunki Ubezpieczenia. Trudny język i mętne zasady naliczania opłat i świadczeń zwiększały ryzyko nieporozumień, a zgodnie z prawem konsumenckim ciężar takich wątpliwości powinien spoczywać na firmie.

Potrzebujesz pomocy z podobną sprawą?

Zadzwoń (+48) 605 879 003 lub napisz kontakt@helpum.pl

Sądy wielokrotnie uznawały więc takie zapisy (zwłaszcza o opłatach likwidacyjnych i pomniejszaniu wykupu) za niedozwolone. Sprzedaż była często oparta na mocnym marketingu: podkreślano „ochronę” i „stabilność”, a pomijano realne ryzyko i pełne koszty. Czasem sugerowano wręcz gwarancję zysku albo nie informowano należycie o skutkach wcześniejszego zakończenia umowy. To wprowadzało klientów w błąd i stanowiło tzw. misselling (ich zgoda nie była w pełni świadoma). Nic dziwnego, że pojawiło się wiele sporów sądowych. Klienci domagali się swoich praw, powołując się na: niedozwolone klauzule, brak rzetelnej informacji oraz wady oświadczeń woli. Systemowo wyszły na jaw problemy z przejrzystością i dopasowaniem produktu do potrzeb nabywców.

Droga do odzyskania środków, czyli jak zrezygnować z polisolokaty?

Prawo pozwala zrezygnować z polisolokaty, czyli z ubezpieczenia na życie połączonego z funduszem kapitałowym. Zgodnie z art. 812 § 4 Kodeksu cywilnego konsument ma na to trzydzieści dni od dnia zawarcia umowy. Jeśli w tym czasie złoży oświadczenie o odstąpieniu, ubezpieczyciel oddaje całość wpłaconych składek. Taka rezygnacja nie powoduje żadnych kosztów, ponieważ nie nalicza się opłat likwidacyjnych ani administracyjnych. Po upływie trzydziestu dni umowa nadal obowiązuje, lecz jej zakończenie zwykle wiąże się z potrąceniem opłaty likwidacyjnej.

W praktyce bywało, że taka opłata była bardzo wysoka i prowadziła do utraty dużej części, a nawet prawie całych zgromadzonych środków. Takie działanie może naruszać zasadę równowagi świadczeń stron i przepisy art. 385¹ Kodeksu cywilnego, które zakazują kształtowania praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający jego interesy. Ubezpieczyciel ma prawo potrącić tylko rzeczywiste koszty związane z rozwiązaniem umowy. Opłaty bez realnego uzasadnienia ekonomicznego są niedopuszczalne. Jeżeli wysokość potrącenia budzi wątpliwości co do zasadności lub proporcjonalności, klient może domagać się zwrotu całej kwoty albo jej części.

Czy roszczenia z polisolokat się przedawniają?

Roszczenia z umów ubezpieczenia na życie z funduszem kapitałowym, czyli z polisolokat, przedawniają się na zasadach określonych w Kodeksie cywilnym. Od lat trwa spór, jak długi jest ten termin w przypadku żądań zwrotu nienależnie pobranych opłat likwidacyjnych albo wypłaty wartości wykupu. Sąd Najwyższy w uchwale z 10 sierpnia 2018 r. (III CZP 13/18) stwierdził, że żądanie wypłaty wartości wykupu nie jest typowym roszczeniem z umowy ubezpieczenia, lecz roszczeniem o zapłatę, do którego stosuje się ogólny termin z art. 118 k.c. W praktyce oznacza to dziesięć lat według dawnych przepisów, a po zmianie z 13 kwietnia 2018 r. sześć lat dla roszczeń konsumenckich o charakterze majątkowym.

Dodatkowo termin ten nie może zakończyć się wcześniej niż rok po dniu, w którym przedsiębiorca, czyli ubezpieczyciel, powołał się na przedawnienie. W orzecznictwie pojawiały się jednak różnice. Część sądów uznawała, że zwrot opłaty likwidacyjnej powinien podlegać krótszemu, trzyletniemu terminowi z art. 819 § 1 k.c., bo pozostaje w funkcjonalnym związku z wykonywaniem umowy ubezpieczenia. Inne sądy wskazywały, że ze względu na pieniężny charakter świadczenia i brak bezpośredniego związku z ryzykiem ubezpieczeniowym trzeba stosować termin ogólny, najpierw dziesięcioletni, a obecnie sześcioletni.

Unieważnienie polisolokaty – jak odzyskać swoje pieniądze?

Unieważnienie polisolokaty to środek wyjątkowy, stosowany tylko wtedy, gdy naruszenia są rażące i wypaczają sens ubezpieczenia. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których brak realnej ochrony, a całe ryzyko inwestycyjne przerzucono na klienta. Taki układ jest sprzeczny z naturą umowy ubezpieczenia z art. 353¹ k.c. oraz z równowagą stron. Trybunał Sprawiedliwości UE wymaga, by konsument otrzymał jasne i pełne informacje o charakterze produktu i ryzyku, w tym o możliwości utraty kapitału. Brak takich informacji może zniekształcić zgodę konsumenta, prowadzić do nieważności umowy i stanowić nieuczciwą praktykę w rozumieniu dyrektywy 2005/29/WE. Nieprzejrzyste wzorce umowne naruszają obowiązki informacyjne i zasady ochrony konsumenta w prawie krajowym i unijnym. Skutek nieważności ma charakter ex tunc, czyli umowę traktuje się tak, jakby nigdy nie została zawarta. Strony zwracają sobie świadczenia. Ubezpieczyciel oddaje wszystkie składki, a konsument nie ponosi kosztów rzekomej ochrony, niezależnie od wyników inwestycji i wydatków ubezpieczyciela.

Polisolokata często okazywała się produktem innym, niż oczekiwali nabywcy, co podkopało zaufanie do ubezpieczeń z elementem inwestycyjnym. Orzecznictwo i praktyka nadzorcza potwierdzają jednak, że w wielu sprawach można skutecznie odzyskać środki nawet po dłuższym czasie od zakończenia umowy, o ile roszczenie nie jest przedawnione, a bieg terminu ocenia się z uwzględnieniem charakteru świadczenia i momentu, w którym konsument dowiedział się o naruszeniu swoich praw. Doświadczenia licznych postępowań pokazują, że determinacja wsparta dowodami i prawidłową kwalifikacją naruszeń prowadzi do zasądzania zwrotu wszystkich wpłat lub wyraźnego obniżenia potrąconych kosztów.